Ludzie znani i mniej znani gminy Będków

Błażej Stolarski – ludowiec, społecznik, patriota

  1. Wstęp
  2. Życiorys Błażeja Stolarskiego
  3. B. Stolarski – polityk
  1. Liga Narodowa
  2. Narodowy Związek Chłopski
  3. Związek Ludu Polskiego
  4. Polskie Stronnictwo Ludowe
  5. Centralny Komitet Narodowy
  6. Wstęp „Wspomnienia Błażeja Stolarskiego”

„Życie ludzkie ma wielką wartość, bo nam nawet katechizm wspomina, że człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże, a jeżeli tak wielkie przeznaczenie jest nasze powinno być pełne czynów bogatych w cnoty i dlatego też każdy żyjący, po sobie powinien zostawić pamiętnik ze swojego życia, aby ci którym on się dostanie w ręce, mając przykłady owe w rękach, mogli wydać zdrowy sąd o życiu jego i z dobrach czynów brali przykład w życiu swoim. Radbym im powiedzieć, że w każdej chwili kiedy tylko brałem pióro do ręki pisząc tę notatki, zawsze uzbrajałem się wielką szczerość i miłość dla całego narodu Polskiego i Ojczyzny naszej”.

  1. Życiorys Błażeja Stolarskiego

Ja, ur. 2 lutego 1880 r. we wsi Ciebłowice leżącej niedaleko rzeki Pilicy w parafii białobrzeskiej, Gminy Unewel, powiatu opoczyńskiego, guberni Radomskiej. Matka moja imieniem Małgorzata, była rodowitą mieszkanką wyżej wspomnianej wioski, po rodzicach Józefie i Apolonii Piechach. Matka ur. w 1853 r., została wydana za mąż młodo gdy skończyła 16 lat. Ojciec mój imieniem Wojciech, był synem Antoniego i Jadwigi. Dziadek Antoni służył prawie całe życie swoje za parobka we dworach, a gdy jako dworski parobek, wędrował od dworu do dworu, szukając służby, przywędrował na Wąwał do parafii Białobrzegi w 1851 r. i tam dostał od dziedzica 3 morgi ziemi w odrobku pańszczyzny. Mój Ojciec urodzony w 1846 r., we wsi Dzielna w parafii opoczyńskiej. Po dorośnięciu i dojściu do lat 23-ch pobrali się z Matką moją. W czasie kiedy ja miałem lat 7 rodzice moi przenieśli się na gospodarstwo do sąsiedniej wioski Sługocice. Rodzice moi mając mnie tylko jednego, a że nie mieli zamożności utrzymania służby, od najmłodszych lat zaczęli spoglądać na mnie kiedy będę wyręką w pracy. I dlatego też, jak tylko mogłem, spełniałem zaraz posłuszeństwa rodzicielskie. Od lat 9, spadały na mnie zajęcia domowe i pasterskie, było to do lat 14-tu, a w ten czas musiałem się przerzucić do pomocy w robotach Ojcu. Rodzice moi starali się nie dawać mi złych przykładów, szczególnie Matka; ponieważ Matka była bardzo moralna i religijna. Modlitwa była ciągłą jej towarzyszką przy zajęciach domowych. Gospodarstwo na którym gospodarowali rodzice w Ciebłowicach, było ojcowizną Matki, do czego ona całe pozostałe jej życie tęskniła, nie mogła znosić cierpliwie niedostatku jaki dokuczał niejednokrotnie moim rodzicom i często z tego powodu bywały kłótnie pomiędzy rodzicami, czego ja byłem świadkiem. Do tego Ojciec od czasu do czasu, przy spotkaniu ze znajomymi lubił się napić, czego Matka znieść nie mogła i wymyślała Ojcu. Jak pastuszyłem, miałem sposobność patrzeć (na tak powiem) dzikie wychowanie dzieci, wielką ich swawolę i rozpustę, a przy tym na straszne ich gapiostwo, tam gdzie potrzeba było postąpić z roztropnością. Z rokiem 7-mym rozpoczął się też nowy okres życia mojego. Rodzice moi po zmianie gospodarstwa naznaczyli mi zajęcie się nauką. Nauka moja nie mogła być w szkole, bo takowej wcale w gminie nie było. Ojciec kupił mi elementarz „Promyka” w najbliższym mieście Tomaszowie i na nim trzeba było rozpocząć naukę. Nauczycielem moim miał być Ojciec który ledwie znał litery. Tak Ojciec jak i ja patrzeliśmy na ten elementarz jako na Wielki wynalazek, bo na dawnych elementarzach zawsze były alfabety na samem początku i tych obowiązek uczeń miał się nauczyć bez względu chociażby nad niemi stracił czasu całe tygodnie. Po alfabetach (abecadłach) następowało składani liter, czyli sylabizowanie, o innym sposobie nauki nikt nie wiedział. W rządowym lesie i tam robili robotnicy z osady (miasteczka) Inowłodza, a i tych kilku stołowało się u mojego Ojca i jeden znał pisanie, on mi pokazywał sposób pisania, przyniósł mi z miasteczka papieru pióro i atrament, papier zeszył i porozcinał, poliniował i wypisał mi abecadło duże i małe, i na wzór tych miałem pisać litery. pisałem bardzo dobrze, po wsi się rozniosło o moim pisaniu i czytaniu, tak że uchodziłem we wsi nie tylko za dobrego ucznia ale nawet za bardzo umiejętnego. Wkrótce zaczęto przysyłać do mnie dzieci do nauki, a ja ich uczyłem tego co sam umiałem, naturalnie że nauka moja była z wszystkimi błędami gramatycznymi i jakie by tylko nie mogły być i takich to uczyłem, wszystkich swoich uczni. Płacili mi 15 kopiejek miesięcznie,, starczało mi na papier i książki dla siebie. Bardzo wielu ze sfer inteligentnych chwaliło moje chęci do nauki jednakże nie było nikogo kto by mi podał rękę (dla wydźwignięcia z ciemnoty) i pomógł w nauce. Jak rozpocząłem naukę swoją w 7-mym roku życia, tak jej nie skończyłem i nie kończę do dnia dzisiejszego. Jak każde dziecko u nas na wsi tak i mnie minęły lata pasterskie, a są one od lat 8 do 14-tu. Spadły one na mnie i z nich dużo ran stało się na mojej duszy. Dzisiaj śmiało twierdzić mogę jakie nieszczęścia lata pasterskie sprowadzają społeczeństwa naszemu, przez psucie moralności w dzieciach maleńkich za pasionką. Gdy minął mi rok 16-ty. Minął i okres lat dziecinnych, a nastał inny okres wieku życia ludzkiego, który zawsze jest między dzieciństwem, a dojrzałością, którą nazywamy stanem kawalerskim. Ten okres to wstęp kiedy chłopiec spogląda na starszych od siebie kawalerów i panny na ich postępowanie i z ich życia bierze rozmach dla swego życia. Nic też dziwnego, że życie wiejskiego ludu jest do siebie bardzo podobne, te same obyczaje, te same wady, te same prawie zalety spostrzega się. Jeżeli pofolgować musiałem życiu kawalerskiemu zażywając tańców i muzyki co było rozkoszą młodzieży wiejskiej mniemającej po za muzyką żadnych rozrywek. Przyjemnym mi był stan kawalerski i nie wiem jak długo bym pozostał w nim. Ale los zarządził inaczej, w dniu 31 lipca 1900 roku zmarła nam nasza kochana Matka i pozostaliśmy nie tylko w smutku po stracie kochanej i drogiej nam osoby. Byliśmy pewnego dnia przy żniwie owsa w polu w tym ojciec do mnie mówi: „Słuchaj synu ty musisz pomyśleć o ożenku, bo tak dłużej nam być niepodobna”. Ja odpowiedziałem zgodnie z wolą ojca postąpię. Ojciec dalej – „Pewno ty, se myślisz o nikim innym jak tylko o Parcelowej Marysi” i w dniu 12 września 1900 r. odbyło się nasze wesele. Udzielił nam błogosławieństwa i ślubu na życie małżeńskie przezacny kapłan ks. Antoni Budziszowski w kościele w Białobrzegach. Ten sam za którego chodziliśmy oboje przygotowując się do pierwszej spowiedzi. Wesele nasze nie było nam wcale weselem, Marysia dużo czasu zużywała na płacz, jako jednej desce ratunku od czarnej przyszłości, ja również nie uważałem się weselić będąc w żałobie po zmarłej Matce. O żonie powiem że pracowitość była wielką jej zaletą, nie wstydziła się żadnej pracy i każdej dała radę. Nieraz obok siebie żenimy zboże, kopali kartofle, inne roboty razem wykonywaliśmy najczęściej na gospodarce. Tam niejednokrotnie wypróbowaliśmy swoją pracowitość. U nas pierwszy syn Wincenty przyszedł na świat w 1902 r., drugi Józef, następni Wojciech, Józef, córka Jadwiga, syn Franciszek, Tadeusz, Ignacy, a ósmy Stanisław, druga córka Zofia.

Wieś moja Sługocice należała do tych ostatnich i z chwilą kiedy ja rozpocząłem gospodarowanie to wszelkich starań się używało, aby gromadę przekonać na drogę zamiany z Księstwem Łowickim i wyrwać się z tak nędznego prowadzenia gospodarstwa. Okazja nadarzyła się wsi mojej dopiero w 1903 roku, kiedy w sierpniu przyjechał z majątku Wykno Gm. Będków pow. Brzeziński pełnomocnik p. Sulikowskiego właściciela majątku Wykno, niejaki p. Giebałtowski człowiek, którego jedynym zawodem było parcelacja majątków i z tej okazji robienia kokosowych interesów, które zaraz były od ręki przepijane. Wyżej wspomniany Giebałtowski przyjechał jak powiedziałem w sierpniu 1903 r. do Sługocic i tam pod wpływem odpowiedniej agitacji, a komu trzeba było i alkoholu, którego nie szczędził doprowadzono do tego, że powzięto ¾ wsi, prosić Księstwo Łowickie o kupno majątku Wykno i przeniesienie jej na takowy.

W tym miejscu następuje koniec rękopisu Błażeja Stolarskiego, dalszą jego działalności przedstawię na podstawie książki „Sługocice” jego autorstwa.

  1. B. Stolarski – polityk

Jedną z czołowych postaci zaangażowaną w tworzenie zrębów niepodległej Polski był Błażej Stolarski, mieszkaniec Sługocic w gminie Będków, wybitny działacz społeczny, polityk ludowy, związany poprzez swoją aktywność z Brzezinami, Piotrkowem Trybunalskim, Tomaszowem Mazowieckim i Łodzią. Budowa wolnego i suwerennego państwa to długi proces, to nie tylko walka z bronią w ręku, ale i kształtowanie jego podstaw ustrojowych, społecznych, gospodarczych, kształtowanie patriotyzmu i postaw obywatelskich. W tym dziele Stolarski okazał się liderem i przywódcą, którego dokonania wykroczyły daleko poza obszar gminy, powiatu, czy nawet województwa.

Jego wystąpienia publiczne „w imię polskości” rozpoczęły się w 1905 r. w Będkowie, ale już 1907 r. występuje na wiecach w Łodzi i Warszawie. W efekcie wiecowej aktywności Błażej Stolarski włączył się w prowadzenie konspiracyjnej działalności niepodległościowej. Polegała ona m.in. na uświadomieniu młodzieży, która w przyszłości miała zasilić oddziały Legionów Polskich.

Niebagatelną rolę w rozbudzeniu zainteresowań polityką odegrały także kursy rolnicze, na których obok fachowej wiedzy rolniczej zetknął się Stolarski z agitacją ideową wybitnych działaczy ludowych Centralnego Towarzystwa Rolniczego takich jak: Aleksander Bogusławski, Irena Kosmowska, Aleksander Zawadzki oraz Juliusz Poniatowski.

Kolejną formą działalności społecznej Stolarskiego była jego aktywność na forum samorządu. W 1905 r. zostaje sołtysem swojej wsi a po sześciu latach wójtem Gminy Będków i radnym powiatu brzezińskiego. W 1916 r. na terenie pod okupacją niemiecką zostały powołane drogą mianowania sejmiki powiatowe. B. Stolarski został członkiem sejmiku powiatowego w Łodzi i z jego ramienia uczestniczył w zjazdach sejmików w Warszawie.

Jesienią 1912 r. został jednym z założycieli Narodowego Związku Chłopskiego, który postulował odzyskanie niepodległości poprzez walkę zbrojną z Rosją przy wydatnym udziale chłopstwa. W połowie sierpnia 1914 r. NZCh wszedł w skład Zjednoczenia Organizacji Niepodległościowych, a w listopadzie tego samego roku, po rozpadzie, znalazł się w Konfederacji Polskiej. 3 czerwca 1915 r. odbył się w Piotrkowie zjazd przedstawicieli Naczelnego Komitetu Narodowego z przedstawicielami Królestwa Polskiego. B. Stolarski, podobnie jak inni, zaproszony został przez szefa Departamentu Wojskowego Władysława Sikorskiego. Należy również pamiętać, że działacze NZCh, zwłaszcza na szczeblu wiejskim, byli związani z ruchem wojskowo-niepodległościowym. Jako członek Polskiej Organizacji Wojskowej Błażej Stolarski współpracował z ośrodkiem na Retkini. To tam w Łodzi spotykali się „emisariusze”, którzy prowadzili akcję uświadamiającą społeczeństwo w zakresie celów ruchu niepodległościowego. Wyjeżdżał na wiece publiczne lub spotkania konspiracyjne m.in. do: Brzezin, Łasku, Szadku, Zduńskiej Woli, Sieradza, Aleksandrowa, Piotrkowa i Tomaszowa.

We wrześniu 1915 r. doszło do rozłamu w Narodowym Związku Chłopskim. Przedwojenny przywódca tej partii – Aleksander Zawadzki, opowiedział się za współpracą z okupantem. Wierni polityce Józefa Piłsudskiego przyjęli 26 października 1915 r. nazwę Związku Ludu Polskiego, głównym organizatorem był B. Stolarski.

14 listopada 1915 r., z okazji przybycia prezesa NKN, Władysława Leopolda Jaworskiego na lustrację instytucji Departamentu Wojskowego, odbył się w Piotrkowie kolejny zjazd przedstawicieli Królestwa Polskiego. B. Stolarski wystąpił w Piotrkowie z ramienia ZLP i podpisał przyjętą na zjeździe rezolucję. W tym samym czasie podjęto próby zjednoczenia ruchu chłopskiego w Królestwie Polskim w spotkaniach przedstawicieli Stronnictwa Ludowego, Związku Chłopskiego i ZLP, które odbyły się w październiku i listopadzie 1915 r. Zjazd zjednoczeniowy tych organizacji odbył się w Warszawie 4-6 grudnia 1915 r. Powołano Polskie Stronnictwo Ludowe. B. Stolarski nie wszedł do władz nowej partii, ale w konsekwencji swej roli w ZLP nie mógł na dłuższą metę pozostać na uboczu. 18 grudnia 1915 r. powstał Centralny Komitet Narodowy, będący – zgodnie ze statutem – organem nadrzędnie kierującym „organizacją narodową na terenie ziem polskich byłego zaboru rosyjskiego do chwili ujawnienia Naczelnej Rady Narodowej”. Z ramienia PSL w składzie CKN znalazł się m. in. В. Stolarski.

Natomiast 5 listopada 1916 r. została wydana proklamacja, tzw. Akt 5 listopada, w imieniu cesarzy Niemiec i Austro-Węgier, zakładająca utworzenie „z ziem wydartych panowaniu rosyjskiemu” samodzielnego państwa „z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem” . Miesiąc później, 6 grudnia, generał-gubernator wydał rozporządzenie o powołaniu Tymczasowej Rady Stanu. Dwa dni po wydaniu rozporządzenia zjazd PSL nałożył na swoich przedstawicieli w przyszłej Rady obowiązek obrony „interesu ludu, domagania się bezpośredniego udziału ludu w rządzie polskim” oraz stworzenia demokratycznych „praw wyborczych do Sejmu”. W tym samym czasie rozpoczęły się długotrwałe pertraktacje z władzami okupacyjnymi i między stronnictwami dotyczące ułożenia listy radców. Nazwisko B. Stolarskiego, jako kandydata CKN i chłopa, pojawiło się na liście radców 20 grudnia i pozostało już do końca trwania pertraktacji. 15 stycznia 1917 r. odbyło się inauguracyjne posiedzenie Rady. B. Stolarski uczestniczył we wszystkich, odbytych między 15 stycznia a 2 lipca, 20 posiedzeniach plenarnych, ale trzeba szczerze przyznać, że nie odegrał na forum TRS znaczącej roli. Na fakt ten złożyło się kilka przyczyn. Stolarski był samoukiem w gronie radców, spośród których 19 ukończyło wyższe studia. Był on również najmłodszym członkiem Rady. Nie należy także zapominać, że był to dla B. Stolarskiego dopiero kolejny etap rozwoju jego kariery politycznej w skali ogólnopolskiej. Stolarski został członkiem i wziął udział w pracach Komisji Wojskowej, Rady Departamentu Spraw Wewnętrznych, Rady Departamentu Pracy, Rady Departamentu Gospodarstwa Społecznego, w obrębie którego został członkiem Rady Komisji Rolnictwa oraz rzeczoznawcą w dziale spraw ogólnych. W kontekście pozytywnej oceny działalności B. Stolarskiego w Radzie, a także na forum CWKR, postępował jego awans w hierarchii partyjnej. Na zjeździe PSL 22-23 lutego 1917 został on członkiem Zarządu Głównego, a trzy miesiące później objął, po Tomaszu Nocznickim, stanowisko prezesa PSL. W tym charakterze wziął udział 17 października 1917 r. w obchodach kościuszkowskich w Racławicach. W marcu 1918 r. Stolarski, postrzegany już jako polityk ogólnopolskiego formatu, pozycja prezesa PSL „Wyzwolenie” pozwoliła mu nie tylko uczestniczyć, ale również przewodniczyć obradom zjazdu przedstawicieli ludowych organizacji politycznych: PSL i Zjednoczenia Ludowego z Królestwa Polskiego oraz PSL z Galicji. Zjazd ten odbył się 24 października w Krakowie. Ze względu na różnice stanowisk PSL „Wyzwolenia” i Zjednoczenia Ludowego wobec Rady Stanu zjazd nie przyniósł spodziewanego postępu w sprawie jedności działania ruchu ludowego. B. Stolarski oraz przedstawiciele pozostałych stronnictw zostali powołani w skład prezydium następnego zjazdu, który miał omówić sprawy społeczne. Niosące koniec wojny i okupacji niemiecko-austriackiej pierwsze dni listopada 1918 r. Stolarski spędził w Warszawie, a następnie w Lublinie. W Warszawie zajmował się przygotowaniem ważnego ze względu na porę polityczną zjazdu PSL, a następnie przewodniczył w dniach 1-2 listopada obradom tegoż.

W nocy z 6 na 7 listopada 1918 r. został utworzony w Lublinie Tymczasowy Rząd Republiki Polskiej pod przewodnictwem Ignacego Daszyńskiego. Z ramienia PSL kluczową rolę w jego utworzeniu odegrał nie prezes Zarządu Głównego, lecz S. Thugutt. On też objął ważne stanowisko ministra spraw wewnętrznych a B. Stolarski wszedł do rządu, ale bez teki ministerialnej.

Od 29 grudnia 1918 do 16 stycznia 1919 pełnił urząd ministra rolnictwa w rządzie Jędrzeja Moraczewskiego. Po upadku rządu Moraczewskiego w trakcie pierwszych wyborów do Sejmu Ustawodawczego, na listę PSL „Wyzwolenie” zagłosowało ok. 840 tys. wyborców. To umożliwiło partii wprowadzenie 57 posłów w skład izby. B. Stolarski został wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Rolnej oraz członkiem dwóch innych, spółdzielczej i ds. żydowskich. Był pierwszym chłopem który przemówił z trybuny sejmowej słowami: „Przystępujemy do budowania wolnej, zjednoczonej i niepodległej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, z której my, lud polski, uczynić chcemy – i da Bóg uczynimy – krainę pokoju, ładu i powszechnej szczęśliwości”.

9 października 1919 r. doszło do zjednoczenia sejmowych PSL „Wyzwolenie” i PSL „Piast”. Jednak już w marcu 1920 r. 24 posłów wystąpiło z tego drugiego klubu, na znak protestu wobec negocjacji Wincentego Witosa z prawicą parlamentarną i rezygnacji z forsowania radykalnej reformy rolnej.

Gdy wybuchła wojna polsko-bolszewicka, Stolarski na ochotnika poszedł na front i brał udział w walkach. W odezwie na łamach „Wyzwolenia” pisał: „W chwili ciężkiej dla Ojczyzny, kiedy nawała hordy wschodniej zagraża, wołam głosem, który płynie z nakazu samej Ojczyzny. Dziś Polska potrzebuje krwi i poświęcenia, i tego nie wolno nam Jej odmówić. Hańba temu, który by dziś uchylał się pójść do wojska.

W latach 1919–1930 sprawował mandat posła na Sejm II RP I i II kadencji. Pełnił w Sejmie funkcję szefa klubu parlamentarnego PSL „Wyzwolenie”. Po zjednoczeniu ruchu ludowego w 1931 znalazł się w szeregach Stronnictwa Ludowego, gdzie zasiadał w radzie naczelnej. Nie godząc się na bojkot wyborów, wystąpił z SL w 1935. W 1938 został członkiem Rady Naczelnej Obozu Zjednoczenia Narodowego. W latach 1938–1939 zasiadał w Senacie V kadencji, pełniąc funkcję wicemarszałka izby. Po wybuchu II WŚ został aresztowany 10 września 1939 przez Gestapo i przewieziony samolotem do Berlina. Senator Błażej Stolarski, we wszelakich przesłuchaniach wyrażał przekonanie, że z całą pewnością na nowo powstanie niezależne państwo polskie. Kiedy nie podjął współpracy z okupantem, ma zostać przewieziony do Opola, do tworzącego się zbiorczego obozu mającego gromadzić polskich intelektualistów i tam przekazany placówce policji państwowej. 21 października 1939 r. o godz. 13:30 w Groß Köris na autostradzie zostaje zamordowany strzałem w głowę. Spoczywa na cmentarzu parkowym (Parkfriedhof) w berlińskiej dzielnicy Marzahn.

Bez wątpienia jednak pozostał wierny sprawie chłopskiej i ideałom lewicowym. W kolejnych kadencjach wielokrotnie upominał się o poprawę doli wsi i rolników. Wzywał do reformy rolnej i przyspieszenia parcelacji wielkich majątków ziemskich. Domagał się zaangażowania państwa w przezwyciężanie wiejskiej biedy i zacofania, planu oświaty dla ludu, bezpłatnych szkół podstawowych, średnich-rolniczych, bibliotek, a także domów ludowych – centrów życia kulturalno-oświatowego wsi. Piętnował „kolaborację klasową” chłopskiej centroprawicy z ziemiaństwem oraz endecją (Witosowi zarzucał, że ma „duszę pańszczyźnianą”). Protestował przeciwko łamaniu praw mniejszości narodowych, zwłaszcza na Kresach. Apelował o zaprzestanie represji politycznych wobec przeciwników sanacji. Z bolączkami gospodarczymi walczył nie tylko z sejmowej trybuny, ale też jako społecznik i publicysta. W latach 1932-33 brał udział w organizowaniu strajków chłopskich. We wrześniu 1933 r. został na miesiąc osadzony z tego powodu w areszcie w Piotrkowie Trybunalskim. Z więzienia pisał do rodziny: „Pobyt mój w więzieniu uważam za rzecz dobrą. Twierdzę, że można więzienie porównać ze szkołą życiową mogącą dać wiele. Wiele korzyści człowiekowi, a szczególnie duchowych”.

Jeszcze bardziej wymowna charakterystyka Stolarskiego pochodzi z pamiętników od Stanisława Thugutta w walce o wewnątrzpartyjne wpływy [dotyczy pierwszego gabinetu J. Morawieckiego – „Przy rozdziale tek okazało się, że »Wyzwolenie« ma o jednego kandydata za dużo. Zawiesiliśmy posiedzenie i poszedłem przejść się Nocznickim i Stolarskim, z których jeden musiał się właśnie okazać owym nadliczbowym kandydatem. Sprawa wydawała mi się kłopotliwa, a rozstrzygnęła się bardzo prosto. Pomyślałem dłuższą chwilę i odrzekłem, że obydwaj wydają mi się jednakowo godni szacunku i uznania za swoją pracę ludową, ale Nocznicki jest starszy i… niech pan Błażej zaczeka do następnej okazji. Wyrok został przyjęty przez obie strony z najzupełniej pogodną twarzą, bez cienia żalu i bez nadmiernej uciechy. Ileż razy przypominałem sobie potem tę rozmowę, kiedym patrzyłem na pozbawione wstydu i przytomności walki między najbliższymi przyjaciółmi o portfel”.

Z Dzienników Marii Dąbrowskiej

Warszawa, 9 styczeń 1919 (czwartek)

Przedwczoraj nowy minister rolnictwa, chłop z Piotrkowskiego, Błażej Stolarski, zapoznał się z nami. Przedstawiono mu wszystkich urzędników. Miał przemowę, podczas której doznawałam wrażenia, że jestem na kazaniu w chłopskim kościele. Ale w tej ciężko wypowiedzianej mowie korzystnie się nam raczej pokazał, zaznaczając od razu swoje nieprzygotowanie i swoją chęć współpracy z całym Ministerstwem. Był to jednak dziwaczny widok tego chłopa z grubo ciosaną twarzą, w wysokich butach i spencerku, „z fontaziem” u koszuli i tych naokoło, urzędniczych wprawdzie, ale często rafinowanych i subtelnych, a nawet różnych doktorów paru nieraz fakultetów, docentów i uczonych. (s. 1/132)

Opracował: Andrzej Nitek, regionalista