Kolaboranci III Rzeszy

Albert Fryderyk Mantaj

Albert F. Mantaj, syn Benjamina i Luizy z Hofrichterów, ur. 17 lipca 1872 r. w Pabianicach; jego żoną była Emma Agata Mitzner. Małżonkowie, oboje wyznania ewangelickiego, najpierw zamieszkali w Pabianicach, by następnie przeprowadzić się do Ujazdu. Tam też urodził się im syn Artur Wilhelm (1902 r.), jedyne ich dziecko. Krótko po narodzinach syna Mantajowie przenoszą się do Prażek, nabywszy tu nieduże gospodarstwo rolne. Jako gospodarze w Prażkach wyróżniali się nowoczesną hodowlą krów i produkcją wysokiej jakości mleka, które miało duże wzięcie wśród mieszkańców Będkowa. Jednak przedsiębiorczy zmysł A. Mantaja nie ograniczył się do wytwórczości rolnej; gospodarz rozszerzył swoją działalność o usługi. W związku z tą nową działalnością nabywa dom od Pachniewiczów, znajdujący się na rogu ul. Warszawskiej i Rynku w Będkowie, adaptując go na skromną restaurację, zwaną „Mantajówką”, która z czasem stała się ulubionym miejscem przebywania będkowian. Jego przedsięwzięcia, te w Prażkach i te w Będkowie przynoszą mu stabilność finansową i poważanie w środowisku. Na fali powszechnego uznania i pewnego dobrobytu „nowy obywatel Będkowa” udziela się na płaszczyźnie samorządowej. W 1934 r. zostaje radnym gminy Będków, a w 1938 r. zostaje powołany na kolejną kadencję. Jeszcze przed działalnością samorządową udzielał się na płaszczyźnie społecznej, należąc do Gminnego Komitetu Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego (GKPWiWF) w Będkowie. W 1933 r. jako członek zarządu IV Kompanii Związku Strzeleckiego w Będkowie pełni w niej funkcję skarbnika.

A. Mantaj był również przykładem zdrowej koegzystencji różnych wyznań religijnych. Będąc ewangelikiem (należącym do ewangelickiego Kościoła w Kamocinie), wykazywał zrozumienie dla wyznania katolickiego, a za przykład tego można uważać spełnienie prośby miejscowego proboszcza, by na czas trwania niedzielnej sumy nie wabić parafian do swojego gościńca (po prostu gospoda była zamknięta).

Postawa A. Mantaja konfidenta o przykrywce „Henryk Salecki“ w obliczu faszystowskiej opresji.

Był Volksdeutschem, to najniższa (V kategoria) niemieckości, nadawana ludziom mieszkającym poza Rzeszą, najczęściej dotyczącą spolonizowanych Niemców. Wciągnięcie na Volkslistę dokonywało się na podstawie różnych kryteriów, w przypadku Mantaja na podstawie jego niemieckiego pochodzenia i nazwiska. Stwierdzenie jego aryjskiego pochodzenia może być jedynie dodatkowym względem do wciągnięcia go na Volkslistę, ale takie określenie było często używane na wyrost.

Ewangelickie wyznanie A. Mantaja również może być odczytywane jako pewne świadectwo jego niemieckości. Oświadczenie woli przynależenia do niemieckiego ludu dawało pewne przywileje, jak np. możliwość prowadzenia karczmy. Zatem należy podejrzewać, że Mantaj od samego początku, czyli już w 1939 roku, określił się po stronie niemieckiego ludu. Takie określenie siebie nie wiązało się jeszcze z obowiązkiem czynnej współpracy z przestępczą niemiecką wszechwładzą. Taką współpracę można mu przypisać dopiero w 1943 roku. Powody podjęcia współpracy przez A. Mantaja pozostają nierozpoznane.

W 1943 r. miały miejsce straszne wydarzenia. Nieznany sprawca śmiertelnie okaleczył remiszewickiego Niemca, który był administratorem majątku dworskiego. Prawdopodobnie została wymierzona mu kara za donosicielstwo i pomoc w wyszukiwaniu oraz wyłapywaniu przemytników kolejowych. Odwet okupanta za ten czyn był natychmiastowy. Żołnierze niemieccy przyjechali ciężarówką z pobliskiego Tomaszowa Maz. do Będkowa i urządzili łapankę w dzień targowy; z łapanki wzięto ok. 500 osób, których zgromadzono na rynku, ustawiając ich w długi szereg. Niemcy z samochodu zdjęli CKM i ustawili go na wprost przerażonego tłumu. Przemówił do zgromadzonych niemiecki oficer, a tłumaczył przyjezdny volksdeutsch: „Za mord na Niemcu, będzie zaraz rozstrzelany co dziesiąty zatrzymany”, czyli miałoby zginąć około 50 cywili. I wtedy do oficera podszedł Albert Mantaj mówiąc, że żaden z mieszkańców Będkowa, których zna osobiście, nie mógł dokonać takiego mordu. Te jego zapewnienia pozwoliły przekonać oficera, choć nie od razu, do odstąpienia od zamierzonej egzekucji.

Co do jego osobowości Mantaja, był określony przez Niemców jako żądny samouwielbienia i chęć wyróżnienia się miała stać się pobudką jego działań. Czy można by zaliczyć udawane rozstrzelanie ludności (VI 1943), podczas którego miał zasłynąć jako wybawiciel wielu pojmanych. Odznaczał się strachliwością, czyli mógł być łatwo sterowanym. Pytanie, czy miał coś wspólnego z donosem na miejscowych policjantów w 1942 r.? Sam został oceniony jako wiarygodny, tzn. że już wcześniej musiał wykazać się taką wiarygodnością (np. przy sporządzaniu list podejrzewanych osób?).

Okres II wojny nie był łatwym czasem dla niemieckich Polaków, a takim był A. Mantaj, gdyż ci znajdowali się często między młotem a kowadłem. W takich sytuacjach tylko czyny mogły zaświadczyć o prawdziwym obliczu człowieka. Czy jednak starał się je wykorzystać dla dobra społeczności lokalnej w sytuacjach, które stawiały życie na krawędzi? A może taką postawę patriotyczną zachowała Emma Agata Mantaj. I tak na przykład …

1. Aresztowanie ks. Nikodem Szymborski proboszcza będkowskiego.

Odp. W czasie ataku gestapowców na miejscową inteligencję [w 1942 r.] został zaaresztowany także ks. proboszcz Nikodem Szymborski z Będkowa. Jednak po paru dniach powrócił. Jak informują parafianie, to wyjątkowe postąpienie oprawców było spowodowane interwencją będkowskiego Volksdeutscha – Alberta Mantaja (Zbigniew Stolarski).

2. Niemcy aresztują w Będkowie ok. 500 osób.

Odp. W 1943 r. nieznany sprawca śmiertelnie okaleczył remiszewickiego Niemca, który był administratorem majątku dworskiego. I wtedy do oficera podszedł Albert Mantaj, o czym rozmawiali nikt z zatrzymanych nie potrafił usłyszeć czy zrozumieć, rozmawiali po niemiecku, oddaleni od stojącego szeregu. Oficer odstępuje od zamierzonej egzekucji. Nasuwają się pytania: Czy Mantaj wstawił się za mieszkańcami? Czy to tylko był pokaz siły przez okupanta? A może ten czyn miał uwiarygodnić działalności Mantaja jako współpracownika?. Zabicie Niemca nastąpiło w październiku 1940 r przez komendanta rejonu ZWZ w Czarnocinie Adama Olasika. Tutaj też nasuwa się pytanie: Dlaczego po trzech latach Niemcy pragną dokonać odwetu?

3. Zostaje ostrzeżony Edward Błoch, że jest poszukiwany przez żandarmerię.

Odp. „Przyszła do nas w nocy Emma Mantaj i zapewniała że przyjdą po Edwarda” (zeznania Stanisławy Błoch).

4. Posiłki w „Mantajówce”.

Odp. „W tym trudnym czasie i wielkiej biedzie Emma Mantaj nie odmawia potrzebującym skromnej strawy” (Witold Gernand).

5. Po klęsce Francji, zostaje wywieszona flaga faszystowska na budynku gminnym.

Odp. „Przychodzę rano do pracy, na schodach stoi Albert Mantaj i mówi do mnie: Już waszej Polski nie ma i nigdy nie będzie, wczoraj padła Francja” (Franciszek Wachnik).

6. Tajny współpracownik .

Odp. Od początku 1943 r. A Mantaj zostaje tajnym współpracownikiem policji niemieckiej.

7. Gospoda „Mantajówka”.

Odp. „W Będkowie miejscowy Niemiec Mantaj posiadał restaurację, do której zachodzili młodzi mężczyźni na kielicha, a pod wpływem alkoholu rozwiązywały się im języki. Mantaj siedząc za bufetem, wszystkiego o czym mówili nasłuchiwał, ważne wiadomości przekazywał do Gestapo w Tomaszowie Mazowieckim”. (Zbigniew Stolarski)

8. Ucieczka Mantajów.

Odp. „Pod wieczór przyjechała wozem do mojej zagrody rodzina Mantajów i poprosiła mnie o nocleg. Pytam dokąd jadą, a on powiedział że byli w Pabianicach ale wojsko odmówiło im poruszania się razem w kolumnie” (F. Wachnik).

Odp.Mantaj początkowo salwował się ucieczką przed zbliżającym się frontem, porzucając swój dobytek”. (P. Szychowski).

9. Okres powojenny.

Odp. „Byłem u ciebie w czasie wojny żebyś mi pomógł, odpowiedziałeś że nic to cię nie obchodzi. Dziś przychodzisz do mnie po pomoc, ja mówię nic mnie to nie obchodzi” (Bolesław Węgrzynowski).

Tragiczna śmierć Mantajów

Wstrząsającym wydarzeniem w życiu mieszkańców Będkowa było sprowadzenie zwłok pomordowanych mieszkańców gminy z tomaszowskiego „Zapiecka”. Działo się to w sobotę 12 maja 1945 r. Pomordowanymi byli mieszkańcy złapani w łapance w 1944 r. w Ewcinie, Wyknie, Będkowie. Część z nich należała do organizacji podziemnych, ale byli też między nimi ludzie przypadkowi. Niemcy wycofujący się z Tomaszowa Maz. dokonywali egzekucji, chcąc tym samym zatrzeć ślady swoich zbrodniczych działań.

W niedzielę miał odbyć się ich pogrzeb w miejscowym kościele. Na tą smutną okoliczność przybyli mieszkańcy pobliskich wiosek, rodziny pomordowanych, znajomi, sąsiedzi. Na cmentarzu katolickim w Będkowie miano wykopać zbiorową mogiłę. Do tej pracy zostali zmuszeni miejscowi Niemcy: 73-letni A. Mantaj, K. Tym (Thiem) oraz jeden z jeńców wojennych. Pracę nadzorowali miejscowi przedstawiciele władzy samozwańczej i milicji obywatelskiej, a prócz nich D….1. i M…..2. Gdy dół był już gotowy, nastąpiło znęcanie się nad grzebiącymi. Przodował D…..1, który trzymając w ręku gruby kij, okładał min przede wszystkim A. Mantaja. Ostatni cios został zadany w kark, po którym stracił przytomność. Jednak po krótkim czasie powstał i w asyście samozwańczych milicjantów opuścił cmentarz. Podtrzymywany szedł ulicą Warszawską w kierunku swojego gościńca, przy zgromadzonych wzdłuż drogi licznych mieszkańców Będkowa. W tym stanie zostaje doprowadzony do posterunku i tam kończy swój żywot. Następnego dnia rano na jego pokrwawione ciało, spoczywające na żelaźniaku, zostaje wywiezione przez milicjantów w kierunku Łaznowa, prawdopodobnie do ewangelickiego cmentarza w Łaznowskiej Woli [Grömbachu]. Jednak miejsce jego pochówku mimo podejmowanych poszukiwań do dziś nie zostało zidentyfikowane.

Śmierć Emmy Agaty Mantaj nastąpiła w niewyjaśnionych okolicznościach. Została znaleziona nad małą strugą w okolicach Prażek wraz z wnuczkiem, oboje nie żyli. Lekarz stwierdził zgon przez utopienie. Morderstwa dokonał B….3 obawiając się zdemaskowania za współpracę z okupantem. Oba te zgony nie pociągnęły za sobą żadnych konsekwencji.

Powyższy przykład jasno dowodzi, że przypisywanie zła innym narodom, a wybielanie czynów własnego narodu mija się często z prawdą historyczną. Trzeba jednak odróżnić czyny Alberta i Emmy Mantajów.

Moszczenica, dn. 26 czerwca 2025 r.

Opracował: Andrzej Nitek

D1, M2 i B3 – nazwiska znane autorowi.