Kolaboranci III Rzeszy

Kubus Władysław, konfident Gestapo

Kubus Władysław, syn Antoniego i Ewy Samiec, ur. 3 sierpnia 1918 r w Tychowie. Do 12 roku życia mieszkał przy rodzicach, którzy prowadzili 7 morgowe gospodarstwo rolne. Ukończył 4 klasy Szkoły Powszechnej w Tychowie. Wielodzietna rodzina Kubusów zmuszona jest wysyłać dzieci na służbę, dlatego też Władysław poszedł na służbę do gospodarza Antoniego Czernika zamieszkałego w Rzgowie przy ul. Długiej. Z początku pasał krowy i jednocześnie uczęszczał do szkoły, gdzie ukończył szóstą klasę szkoły podstawowej. Po ukończeniu nauki podstawowej, przez 3 lata terminował w zawodzie szewskim, jednocześnie uczęszczał na kurs szkoły wieczorowej w Rzgowie. Po ukończeniu szkoły i terminu szewskiego został u Czernika, pracując jako czeladnik, aż do jesieni 1940 r. W tymże roku niemieckie władze okupacyjne wysiedlają Czernika z Rzeszy a z nim razem i Władysław musi wyjechać ze Rzgowa. Obaj przenoszą się do Generalnego Gubernatorstwa do wioski Tychów i tam zakładają warsztat szewski, pracując nadal razem. W roku 1941 Władysław Kubus zawiera związek małżeński z Ireną Kielską, jednocześnie zakładając swój warsztat szewski u gospodarza Pielesia. Niestety dla dwóch warsztatów jest za mało pracy i rodzina Kubusów wyprowadza się jesienią 1942 roku do Moszczenicy. Wynajmuje mieszkanie od Leona Wójcika na ul. Cmentarnej i tam zakłada swój warsztat szewski. Szybko w komponował się w życie mieszkańców i w krótkim czasie stał się znanym obywatelem. Jego hojność wyrażała się zapraszaniem mężczyzn do swojego mieszkania na wódkę. Jednocześnie w jego mieszkaniu gościli żandarmi z posterunku czarnocińskiego, przynosząc mu paczki żywnościowe zrabowane na przystanku kolejowym w Moszczenicy. 7 marca 1944 roku żandarmeria niemiecka aresztowała z okolic Moszczenicy około 17 osób. W śród nich byli: Wacław Caban, Józef Badek, Józef Dybała (uciekł w czasie aresztowania), Jan Badek, Leon Wójcik, Wacław Jeż, Antoni Marcioch, Stanisław Rękorajski i Jan Zwoliński (przy aresztowaniu zostali zastrzeleni) z powodów przynależności do bandy rabunkowej i handel zrabowanymi rzeczami. Podczas rewizji nie znaleziono żadnych kradzionych przedmiotów. Aresztowany został także Władysław Kubus, który został umieszczony w celi razem z Wójcikiem i Jeżem. Nie wykazywał strachu, swoim zachowaniem prowokował współwięźniów do wyrażania wrogiego stosunku do okupanta. Jeż podejrzewał Kubusa o współpracę z żandarmerią czarnocińską, dlatego jego wypowiedzi były raczej stonowane, raczej chwalące porządek niemiecki, co na pewno uratowało mu życie. Wójcik nie wykazał się taką czujnością, odgrażał się że jak wyjdzie to ich wystrzela bo jest w posiadaniu broni palnej. Pierwszego dnia po przybyciu do aresztu więźniowie zostali mocno pobici, nawet skopani przez żandarmów a Kubusowi w celi wymierzono jeden policzek. W dniu następnym po pierwszym przesłuchaniu, po 2 godzinach Kubus został wezwany na śledztwo i więcej do celi nie wrócił. Z osadzonych tylko Jeż został zwolniony ale gdy wyszedł z ceni przypomniał sobie że zostawił tam miskę, w której żona przyniosła mu jedzenie. Uzyskał zgodę żandarma i poszedł do celi, widział jak Leon Wójcik, był w celi niemiłosiernie bity przez kilku żandarmów. Losy pozostałych więźniów były podobne, wszyscy stracili życie, jedni w obozach koncentracyjnych, drudzy rozstrzelani, jeszcze inni zakatowani w katowniach gestapo. Ostatnim akcentem był fakt rozklejenia plakatów w Moszczenicy przez Niemców, że aresztowane osoby zostały rozstrzelane za przynależność do band komunistycznych. Kubus wraca do Moszczenicy jeszcze denuncjuje braci Kapczyńskich Aleksandra i Józefa Mariana (obaj rozstrzelani w Pieńkach Karlińskich) oraz ich matkę Stanisławę (wywieziona do obozu, przeżyła). Wkrótce otrzymuje anonimowy list że wydany jest na niego wyrok śmierci. Przestraszony mocno zanosi list do żandarmerii czarnocińskiej i prosi o pomoc. Ci z początku go wyśmiewają żeby się nie bał bo oni dużo krzyczą ale mało robią, w końcu jednak zgadzają się na przesiedlenie do Łodzi. Wyposażony w dokumenty i list do Niemieckiego Urzędu Pracy, przekracza z żoną granice Rzeszy w Żurominie. Zamieszkuje u rodziny Kapków przy ul. Odyńca 22 ale szybo przenoszą się na ul. Szarą 1. Kubusowie od razu otrzymują pracę w Łodzi, on jako szewc w niemieckiej fabryce przy ul. Kilińskiego 210, ona zostaje konduktorkom w tramwajach miejskich. 30 października 1944 w niedługim czasie po przybyciu do Łodzi zgłasza się do siedziby Gestapo przy ul Ansztata i podpisuje listę o współpracy, zostaje zarejestrowany jako znak rozpoznawczy 707A. Otrzymuje zadanie zwrócenia uwagi w miejscu pracy na osoby wrogo nastawione do Niemców. Aby meldunku nie podpisywał własnym nazwiskiem otrzymuje pseudonim „Jeleń”. Tu w Łodzi nie jest aktywny, gestapowcy dwa razy odwiedzają go w domu, zostaje pobity. Kiedy następuje wyzwolenie, Kubuz zostaje powołany do Ludowego Wojska Polskiego i służy w KBW – 5 pułku w Rzeszowie. 4 października 1945 zostaje zdemobilizowany i wraca do Łodzi. Rozpoczyna pracę w Spółdzielni Wojskowej przy ul. Piotrkowskiej 87 a następnie w Spółdzielni Przyszłość. Jeszcze krótka przygoda w Straży Pożarnej przy ul. Łąkowej 29. Później znów pracuje jako szewc w ZPW im. Gwardii Ludowej przy ul . Wróblewskiego 19 w Łodzi. 23 lipca 1953 roku Kubus Władysław zostaje aresztowany i oskarżony o przestępstwo przewidziane w art. 4 & 1 i 3 lit. z Dekretu z dnia 31.08.1944 r. Na zasadzie art. 17 & 1 i art. 20 & 1 K.P.K. Sprawa zostaje rozpoznana przez Wojewódzki Sąd dla m. Łodzi i oskarżony zostaje skazany na 4 lata więzienia od 23 lipca 1953 do dnia 23 lipca 1957 r do godz. 17.00. Prokuratura w 1956 r wnosi o skrócenie Władysławowi Kubusowi skazanemu wyrokiem Sądu Wojewódzkiego dla m. Łodzi z dnia 20 marca 1954 r w sprawie nr IV K 256/53 na 4 lata więzienia, kary by został warunkowo przedterminowo zwolniony w dniu 9 lutym 1956 roku, co też nastąpiło z więzienia z Tarnowskich Gór.

Regionalista: Andrzej Nitek

e-mail: andrzejnitek@poczta.onet.pl

tel. 509028616